@ksiazkiikawa@pol.social cover
@ksiazkiikawa@pol.social avatar

ksiazkiikawa

@[email protected]

Lepiej mieć nos wetknięty w książkę, niż w cudze sprawy. 📚☕
Zaczytana w każdej wolnej chwili, najlepiej z kawą w ręku. Kociara i psiara w jednym. Miłośniczka przyrody, która woli szelest liści od miejskiego zgiełku.
#CzytamBoLubię #KawaIKsiążki #KociaraPsiara #MiłośćDoPrzyrody #BookLover #CoffeeAndBooks #CatAndDogMom #NatureVibes

This profile is from a federated server and may be incomplete. View on remote instance

@ksiazkiikawa@pol.social avatar ksiazkiikawa , to random Polish

Czy napis „oparte na faktach” albo „na podstawie prawdziwej historii” zachęca was do sięgnięcia po książkę, czy raczej zniechęca? 📚
Moim zdaniem to jak magnes – prawdziwe historie mają w sobie coś, co wciąga jak czarna dziura.

@ksiazkiikawa@pol.social avatar ksiazkiikawa , to random Polish

📚
,,Nie wymiękaj" najnowsza perełka Kinga z 2025 roku, to jazda bez trzymanki z Holly Gibney w roli głównej – tej samej nieustraszonej detektyw z ,,Pana Mercedesa"i ,,Holly". Tym razem King rzuca nas w mroczny wir kryminalnej zagadki: seryjny morderca poluje na rezerwowych członków ławy przysięgłych. Serio, kto wpada na takie pomysły? To jak klasyczny King – bierze coś tak zwyczajnego jak sądowe obowiązki i zamienia w koszmar, od którego nie możesz się oderwać. Do tego wplata komentarze o współczesnej Ameryce – od politycznych podziałów po społeczne napięcia – co nadaje książce smaczku, choć czasem fabuła gubi rytm, próbując ogarnąć te wszystkie wątki. Holly, jak zawsze, kradnie show swoją upartą, ludzką siłą, choć niektórzy fani narzekają, że dostaje tu trochę mniej miejsca niż w poprzednich książkach. To taki King w formie ,,kryminał z duszą”, z nutką grozy, ale bez duchów wyskakujących z szafy.

Czy warto przeczytać?
No dobra, powiem wprost: „Nie wymiękaj" to nie jest ,,Lśnienie'' ani ,,To", ale i tak wciąga jak bagno w horrorze. Holly Gibney to postać, dla której warto wrócić – jej zadziorność i wrażliwość to jak kawa z mlekiem, idealnie wyważone. Sam pomysł na fabułę – morderca jurorów – jest tak pokręcony, że aż genialny, a King wciąż umie pisać sceny, od których ciarki chodzą po plecach. Ale, ale… czasem akcja zwalnia, jakby King chciał upchnąć za dużo przemyśleń o świecie. Jeśli kochasz jego kryminalne opowieści albo jesteś fanem Holly, to bierz książkę w ciemno – dostaniesz solidną dawkę emocji. Jeśli jednak liczysz na czysty horror, możesz poczuć się jak na randce, która obiecywała więcej. Dla mnie to smakowity kąsek, ale nie wybitny klasyk.

Ocena:
Daję 7,5/10 – za kreatywność, Holly i ten kingowski vibe, choć brakowało mi ciut więcej pazura i tempa.

image/jpeg